Zamknij

Szczepić się, czy nie? - oto jest pytanie?

10:00, 23.01.2021 | Jowita Rutkowska
Skomentuj Fot. Pixabay
REKLAMA

W ostatnich dniach opanował Polskę prawdziwy chaos informacyjny dotyczący szczepionki na koronawirusa. Śledzę to oczywiście bardzo szczegółowo, gdyż nauczyciele są „uprzywilejowaną grupą”. Jestem świeżo po teście, chociaż uważam, że ta wątpliwa przyjemność była, niestety, raczej zbędna. Jeśli nie ma absolutnie żadnych objawów, to wynik negatywny i tak nie daje gwarancji, że w poniedziałek w pracy będę zdrowa, bo między testem a powrotem są jeszcze całe trzy dni… Oczywiście uczniowie i ich rodzice będą spokojniejsi, co jest, podejrzewam, podstawową przyczyną, dla której pozwalamy sobie wprowadzać wykałaczkę do nosa.

W kwestii szczepień nie zamierzam oczywiście nikomu doradzać. Nie jestem ekspertem i mam świadomość, że każda decyzja może nieść ze sobą negatywne konsekwencje. Jednak nie da się o tym po prostu nie myśleć! Pojawiają się bowiem liczne pytania. Czy można zmuszać do szczepionek? Przymus jest przecież nieetyczny. Jeśli jednak przymus ten ma prowadzić do wyższego, powszechnego dobra? Kto decyduje, co jest lepsze? Co ma zrobić zwykły człowiek, który słyszy, że jeśli się nie zaszczepi, to jego dostęp do usług medycznych będzie mocno ograniczony (co nie zwalnia go oczywiście z ponoszenia kosztów ubezpieczenia)? W zasadzie nie ma w tym nic nowego, gdyż w tej chwili też wszyscy płacimy składki, a nie pamiętam kiedy korzystałam z bezpłatnej wizyty u dentysty, czy okulisty. Bezpłatnej zresztą też tylko w teorii, bo przecież część mojej pensji właśnie na ewentualnie leczenie przeznaczam, de facto płacąc podwójnie. Żyjąc w państwie, na to wszystko jednak się godzimy. Płacimy składki i podatki, a w zamian powinniśmy otrzymać m.in. bezpieczeństwo, opiekę zdrowotną, edukację, czy prawa socjalne. A co z wyjazdami za granicę? Już dziś pełno w mediach reklam typu: zaszczep się i leć! Być może do wykonywania pewnych zawodów (czuję przez skórę, że z nauczycielami na pewno tak będzie) szczepionka okaże się po prostu niezbędna. Jaki zatem pozostaje wybór? Czy to już jest przymus? Czy osoba ostrożna i antyszczepionkowiec to w tej sytuacji pojęcia tożsame? Jeśli zamierzasz postąpić zachowawczo, to być może będziesz musiał resztę życia spędzić w lesie, z dala od cywilizacji, która w ten sposób da Ci wolny wybór. Często nawet w jednym domu poglądy są sprzeczne. Od znajomych słyszałam tego samego dnia dwie skrajne opinie. Jedna totalnie spiskowa mówiąca o tym, że wraz ze szczepionką do naszych organizmów wprowadzony zostanie mikrochip i będziemy odgórnie sterowani. Zapytałam przez kogo, bo wydało mi się to ciekawe. Odpowiedź prosta i konkretna: „no przez Nich”. Rozważając to doszłam do wniosku, że teoretycznie jest to możliwe, bo współczesne technologie pozwalają na wiele, jednak nie jest to raczej konieczne. „Oni” – kimkolwiek są – mogą nas kontrolować na inne sposoby i to za pomocą smyczy, które sami sobie założyliśmy. Wystarczy telefon z włączonym lokalizatorem, czyli coś, z czego korzystamy codziennie. Nie wierzysz? Sprawdź, ile godzin dziennie korzystasz z social mediów oraz co wyświetla Ci się jako reklamy. Druga skrajna opinia szczepionkowa brzmiała: „Jakbym dostała teraz sygnał, że w ciągu godziny mam się stawić w punkcie, to poleciałabym od razu, choćby nago”. Czemu tak? Ta osoba widziała ciężki przebieg tej choroby i późniejszą długą rekonwalescencję. Czy uważa, że szczepionka jest niewystarczająco zbadana? Nie, ponieważ mamy teraz taki postęp, że fakt, iż coś, co kiedyś trwało latami, można osiągnąć znacznie szybciej, nie oznacza, że jakość będzie gorsza. Niestety to, co przekazują nam media nie pomaga w podjęciu decyzji. Ludzie nabierają podejrzeń, bo przecież skoro szczepionka jest za darmo i w dodatku ma być podana jak najszybciej, to musi być w tym jakiś haczyk. Czy faktycznie? Nie wiadomo, co stałoby się w sytuacji, gdyby zastosowano odwrotny mechanizm psychologiczny w stylu: jest pandemia, szczepionki są płatne i trudno dostępne. Może wtedy chętnych byłoby o wiele więcej, wszak nasze ludzkie myślenie bywa przewrotne…

(Jowita Rutkowska)

Z zawodu i powołania nauczyciel. Obserwatorka życia społecznego. Pasjonuje się podróżami, tymi bliskimi i dalekim. Jej drugą pasją jest muzyka. W wolnych chwilach gra na gitarze i śpiewa. Prowadzi scholę dziecięcą w parafii pod wezwaniem św. Maksymiliana Kolbe w Gąsocinie.

Jowita Rutkowska

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%