Zamknij

Klany w Dziudzianowie, szamani w Ciechanowie

22.57, 15.06.2022 IWO „GAGUŚ” GAWLICA
Skomentuj rys. RAFAŁ KADO
REKLAMA

Teraz w czerwcu 2031 roku dotarły do nas ciekawe wieści z Dziudzianowa w województwie burakowskim. Dotyczą one zmian na mapie klanów samorządowych, co tam bardzo ważne, bo przedbiegi do wyborów już w toku.

W ślad za mediami dziudziawskimi podajemy. Otóż do tej pory mapa klanów wyglądała tak. Był klan „familijny”, który po wyjeździe wysokiego lidera do Burakowa, niezauważenie rozpłynął się w powietrzu, a to co nieco z niego gdzieniegdzie zostało, właśnie rozpływa się teraz do końca. Był też klan „gazowy”, ale to przeszłość bo ile można gazować, przecież wątroby nie są ze stali nierdzewnej. Natomiast działa jeszcze dość liczny klan „dzieci w piaskownicy”, gdzie budują zamki z piasku, które sobie wzajem przewracają, a razem sypią piasek w tryby rowerków innych dzieci dookoła. Najsilniejszy jest bardzo trwały klan „dominiecki”, w którym wszystkie kostki domina są ułożone należycie w odpowiedniej kolejności, i jest ich tyle ile trzeba, że już żadna nowa kostka się do domina nie dołączy.

Obecny stan nihilistyczny w sferze samorządowej na dziudziawszczyźnie spowodował, że deux ex machina powstały dwa nowe klany, o których jeszcze mało wiemy, więc będziemy podawać o nich szczegóły w miarę napływu informacji z Dziudzianowa. Już jednak coś wiadomo, a to to, że skoro klan „dominiecki” jest nie do ugryzienia, nowe klany skupią się na wyflancowaniu klanu „dzieci w piaskownicy”, by zająć jego miejsce. – Ogramy ich totalnie, bo jak oni się zbierają od razu dostają odlotu w kosmos i zajmują się Krasnoludkami, Marsjanami, Szarżą pod Wiedniem i Panem Twardowskim na Księżycu. A my tu prawda, twardo stoimy na gruncie i równo ich pogonimy precz – współbrzmiąco słychać w obu nowych klanach.

A teraz o sprawach ciechanowskich. Otóż w ostatnim tygodniu z inicjatywy miejscowych miłośników szamaństwa powstał u nas Szamanistyczny Ośrodek Badawczo-Promocyjny, stanowiący oddział Towarzystwa Szamanistycznego Płockiego. – Inicjatywę podjęliśmy w związku z radykalnym wzrostem roli technik szamanistycznych w życiu publicznym. Będziemy informować mieszkańców miasta i powiatu o istocie szamanizmu, jego głównych ośrodkach oraz wybitnych szamanach w świecie i Polsce. Uczyć będziemy także szamanistycznych metod działania na potrzeby osobiste, dla zapewnienia sobie sukcesu życiowego. A także adekwatnego reagowania na szamańskie zabiegi wobec nas. Np. gdy mężczyzna spojrzeniem przesyła kobiecie sygnał metafizyczny, to ona powinna mu powiedzieć „dzień dobry” i się uśmiechnąć, co będzie początkiem udanej interakcji. Dotyczy to też wysyłania takich samych sygnałów bio-magnetycznych i psycho-tronicznych w relacjach mężczyzna-mężczyzna i kobieta-kobieta. Będziemy organizować warsztaty doskonalące techniki oddziaływania, zgodne z koncepcjami tradycyjnego szamanizmu właściwego, a także według modus operandi międzynarodowego neo-szamanizmu współczesnego, bazującego m.in. na komunikacji elektronicznej, np. telefonii komórkowej, Internecie oraz radiu i telewizji – uchyla rąbka tajemnicy ciechanowski propagator wiedzy o współczesnym szamanizmie.

Niestety nie możemy podać na razie dokładnego adresu Ośrodka, ale sygnalizujemy, że mieści się w okolicy Warszawskiej róg Sierakowskiego.

A teraz coś z życia bibliotecznego. Wychodząc naprzeciw narastającej tendencji myślenia do tyłu czyli wstecz, dyrekcja Biblioteki na Warszawskiej tydzień temu zorganizowała ciekawą konferencję naukową pt. „Druga Kolubryna w Ciechanowie”. Z wykładami historycznymi wystąpili badacze z Uniwersytetu Siedemnastego Wieku w Płocku. A oto pokrótce treść referatów.

Otóż gdy w grudniu 1655 roku pod Częstochówką Jędrasz Kmiecik wysadził Kolubrynę, zaraz heretycy wysłali gońców do huty w Działdowie po drugą bliźniaczą Kolubrynę. Trasa transportu miała prowadzić przez Ciechanów i dalej na Wyszogród. Wieść o tym wyprzedziła konwój i dotarła do Ciechanowa. Tu wtedy młody niezamożny szewc Janko Kieliński od kilku dni był w stanie wzburzenia, bo chciał się żenić z córką krawca z Warszawskiej, lecz mu odmówili, twierdząc, że niech będzie starą panną, niż ma wyjść za gołodupca. Gdy usłyszał o transporcie zagłuszył w sobie ból odrzucenia i postanowił utopić Kolubrynę w Jeziorze Wielkim Królewskim, które w osi Łydyni rozciągało się wówczas u podnóża Farskiej Góry. Że była śnieżna zima, zmistyfikował bieg drogi od dzisiejszego Placu Kościuszki do mostu na rzece, zasypując most i przedmoście zaspami śniegu, zaś fałszywą drogę skierował przy kościelnym wzgórzu w prawo i potem w lewo na zamarznięte jezioro. Z kuzynami usypał wzdłuż upozorowanej drogi zaspy niby z odśnieżonego traktu i powtykał w nie gałązki, co uczynił też na lodzie w poprzek jeziora, gdzieniegdzie na lód sypiąc trochę ziemi dla zmylenia heretyków. Jak tylko konwój z Kolubryną zjechał łukiem przy wzgórzu, skręcił w fałszywą drogę i wjechał na lód, który pękł i Kolubryna z końmi wpadła w głębinę. Gdy wiadomość o tym dotarła do Częstochówki, heretycy wpadli w panikę i zaraz odstąpili, idąc na Uniejów i Kłodawę. Z nastaniem wiosny Janko Kieliński zanurkował i przywiązał sznury do działa, odcinając utopione konie od orczyków. Wydobytą z udziałem mieszkańców armatę wysłano do hetmana Żółkiewskiego, który użył jej do wsparcia szarży pod Kłuszynem. Potem działo wykorzystał król Batory w czasie oblężenia Pskowa. Szlak bojowy Kolubryna zakończyła pod Grunwaldem, ostrzeliwując Krzyżaków. Stamtąd wraz z krzyżackimi sztandarami trafiła do Krakowa, gdzie po przetopieniu odlano z niej Dzwon Zygmunta.

A Jaśko Kieliński po zdobyciu sławy ożenił się z bogatą panną ze wsi pod Sońskiem. Miał z nią dużo pyzatych dzieci, a najbardziej pyzata córka to praprapraprapraprababka naszej znanej obecnej działaczki lokalnej, która pyzatość toczka w toczkie odziedziczyła po owej przodkini.

Zdaniem dojrzałych komentatorów politycznych Konferencja potwierdziła, że słuszna prawda o naszej przeszłości, pewnie nam wytycza słuszną drogę w przyszłość.

I to na tyle w naszej czerwcowej czytance. Alleluja i Ahoj!

(IWO „GAGUŚ” GAWLICA)

Pochodzi z okresu powojennego. Pamięta wiele premier „Kabaretu Starszych Panów” i pierwszych wydań „Kabaretu Olgi Lipińskiej”. Podziwia dzisiejsze kabarety publiczne na ciechanowszczyźnie z licznym udziałem postaci kabaretowych z miasta i powiatu naszego. Poprawny politycznie – zwolennik The Beatles, YouToube, Wikipedii oraz Portalu PULSU CIECHANOWA.

Iwo Gawlica

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%