Zamknij

Jak bolszewicy ograli cały Zachód

12:00, 18.10.2020 | Waldemar Nicman
Skomentuj Fronda
REKLAMA

Wojny i poprzedzające ją często błyskotliwe, ale też brutalne gry wywiadów i kontrwywiadów są wpisane w historię świata i ludzkości od kiedy to Bóg dokonał dzieła stworzenia.

Nie wiem czy od tegoż czasu był choć jeden dzień bez okrutnych konfliktów zbrojnych. Kiedy byłem dzieckiem to chciałem żyć wiecznie choć było biednie. Jako nastolatek chciałem mieć zawsze 18-19 lat. Później marzenia powoli ewoluowały. Cztery dekady PRL wymęczyły solidnie. Walka w ramach „Solidarności” o wolną Polskę też dała popalić. Przymusowe wyrzucenie na życiowy aut w wieku 55 lat dopełniło czary goryczy. Teraz, w wieku 73 lat, jestem schorowany i wypalony do cna. Uważam, że żyję już zbyt długo. Z pięknego ponoć życia pozostały tylko bezsilność i samotność. Kiedyś, dawno temu, uważałem że człowiek jest najważniejszą istotą na ziemi. Teraz zaś myślę, że jest on najgorszym z boskich stworzeń. Nie przeżyłem wszakże osobiście żadnej wojny, ale na tyle znam historię by stwierdzić, że najwięcej zła wyrządził człowiekowi inny człowiek. Wojny, wywiady i kontrwywiady znakomicie się w to wpisują.

I o tych ostatnich jest książka Marka Świerczka pt. „Największa klęska polskiego wywiadu”. Trafiła na rynek księgarski za sprawą Wydawnictwa FRONDA. Liczy 548 stron. Oprawa miękka, skrzydełkowa. Jej cena to 59,90 zł. Ciekawa okładka, na której to widnieje mały koń trojański z ogonem w kształcie… sierpa i młota. Przyciąga uwagę. W środku 48 czarno-białych zdjęć. Na nich z reguły przedstawiciele wywiadów. Zwłaszcza sowieckiego. To książka dla pasjonatów najnowszej historii, a w szczególności dla osób interesujących się szpiegostwem. Polecam jednakowoż wszystkim lubiącym czytać.

„Krwawy” Feliks mózgiem operacji

Jak zapewnić nowopowstałemu bolszewickiemu państwu okres oddechu dla ustabilizowania sytuacji wewnętrznej? Jak uniknąć interwencji zbrojnej państw zachodnich, oszukując „białą” emigrację i obce wywiady? Wystarczy rozgłaszać, że Związek Sowiecki upadnie z hukiem, bo na jego terenie działa rozbudowana i silna konspiracja, która wnet obali władzę czerwonych! Jak przy okazji zwabić liderów „białej” rosyjskiej opozycji do Rosji i jak przewerbować oficerów służb zachodnich penetrujących Bolszewię? Pomysł tejże – nie da się ukryć – błyskotliwej operacji wyszedł z gabinetu Feliksa Dzierżyńskiego. To dobrze urodzony polski renegat i zaprzaniec, który był okrutnym szefem GPU.

„TRUST” to precyzyjnie przygotowana i brawurowo przeprowadzona akcja dezinformacyjna – matka wszystkich późniejszych operacji sowieckich służb wywiadu. Czerwona bezpieka stworzyła fikcyjną organizację podziemną „przygotowującą przewrót” w Sowieckiej Rosji i restaurację dawnej władzy carów. Smutną rolę w tej paneuropejskiej zagrywce odegrał polski wywiad wywiedziony umiejętnie w pole przez fachowców z bolszewickiej razwiedki.

Po upadku ZSRR, rosyjskie służby przejęły aktywa wywiadowcze swoich sowieckich poprzedniczek i udoskonaliły akcje dezinformacyjne montowane jednak według schematu kombinacji „TRUST”. Postsowieckie służby wciąż wmawiają nam, że właściwie nie istnieją, że są słabe i bezsilne, że nie są w stanie wpływać na wydarzenia w naszym kraju. A nasza podejrzliwość to tylko kompleksy i rusofobia. Przyszło nam zatem żyć w rozkwicie akcji „Trust 2.0”, choć nie chcemy tego przyjąć do wiadomości. Nie znamy rozmachu działań skierowanych przeciwko Polsce, ale możemy podejrzewać, że następcom Dzierżyńskiego z FSB nie brakuje fantazji i znajomości charakteru Polaków. Sprawdźmy, jak wyglądał mechanizm działania pierwowzoru tych operacji, na czym polegała skuteczność matki wszystkich późniejszych „montaży” dezinformacyjnych.

Super akcja MOCR – TRUST

Operacja przeprowadzona przez sowiecki kontrwywiad, znana jako afera MOCR – TRUST, była wielokrotnie opisywana, ale do tej pory nie doczekała się starannej analizy wykraczającej poza mniej lub bardziej dokładne odtworzenie wydarzeń historycznych. Jednym z powodów tego jest fakt, że do dnia dzisiejszego nie zostały odtajnione pełne materiały operacyjne. Dlatego opisywanie tej afery jest w gruncie rzeczy powtarzaniem tez podsuniętych przez GPU w 1927 roku poprzez rzekomego uciekiniera z MOCR, Eduarda Opperputa lub propagandowych enuncjacji KGB rozprzestrzenianych za pomocą książki Lwa Nikulina z 1965 roku, bądź wreszcie akceptacją ocen zawartych w dokumentach Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (…). Niedostatek materiałów archiwalnych wymusza interdyscyplinarny charakter takiej analizy. Bez użycia aparatu pojęciowego teorii kontrwywiadowczej, socjologii organizacji i psychologii poznawczej, zrozumienie fenomenu TRUSTU wydaje się niemożliwe. Trzeba pamiętać, że ta akcja nie jest wyłącznie zjawiskiem historycznym. Metodyka pracy kontrwywiadowczej stworzona podczas tej operacji stała się później podstawą funkcjonowania służb sowieckich i rosyjskich, które od 90 lat powtarzają z niewielkimi zmianami scenariusze wprowadzania w błąd obcych służb. Do wybuchu II wojny światowej służby sowieckie przeprowadziły 25 – 40 operacji opartych na tej metodyce. W różnych środowiskach kulturowych i rożnych celach operacyjnych. W trakcie samej wojny Sowieci zrealizowali nie mniej niż 185 gier operacyjnych zarówno z wykorzystaniem podwójnych agentów, jak i kanału radiowego (radiogier).

Bolszewicy oszukali wszystkich

Podczas sowieckiej operacji dezinformacyjnej „TRUST” 1921 – 1927 bolszewicy oszukali prawie wszystkich. Wyselekcjonowani agenci tejże operacji ruszyli dużą grupą na Zachód szukając sprzymierzeńców. Przekonywali rządy, służby państw zachodnich i media o słabości sowieckich sił, o nieuchronności upadku Związku Sowieckiego, a przy okazji przejęli wszystkie fundusze przeznaczone na wspomożenie „opozycji” w Sowietach. Państwa zachodnie w znacznym stopniu sfinansowały więc akcję przeciwko sobie samym. Do wybuchu II hekatomby światowej przeprowadzili kilkadziesiąt operacji według tej metodyki. Po kapitulacji III Rzeszy, kolejne klony „TRUSTU” zwane dwojnikami zostały zrealizowane na Ukrainie, w ramach zwalczania Ukraińskiej Powstańczej Armii („Arsenał 1”) i w Polsce, gdzie ubecja stworzyła całą fikcyjną V Komendę Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość („Cezary”).

Klęska polskiego wywiadu

Jak wynika z treści zawartych w książce, rzeczywistym problemem II RP nie była jednak – wciąż tylko hipotetyczna, choć oparta na poważnych poszlakach – infiltracja polskiego aparatu wywiadowczego przez Sowietów, ale to, że w tymże brak było jakichkolwiek mechanizmów zabezpieczających przed taką sytuacją i mogących skutecznie zneutralizować skutki ewentualnej zdrady oraz mechanizmów autonaprawczych, mogących utrudnić sprawnemu przeciwnikowi ewentualne działania ofensywno-dezinformujące. Błędne rozwiązania organizacyjno-kadrowe, brak mechanizmów kontroli wewnętrznej, polityka personalna oparta na relacjach prywatnych i osobistych, a nie na zobiektywizowanych procedurach, upolitycznienie wywiadu i selekcja negatywna naboru doń nałożyły się na sytuację państwa, które po przeszło 120 latach zaborów, już w pierwszych latach niepodległości, zetknęło się z niezwykle poważnym kryzysem gospodarczo-politycznym, który w istocie był poważnym zagrożeniem dla młodej państwowości polskiej. To sprzyjało Sowietom w przeprowadzaniu skutecznych akcji wywiadowczych i dezinformacyjnych.

O autorze

Marek Świerczek (ur. 1970) – polski historyk, publicysta i pisarz. Współpracuje z miesięcznikiem „Stosunki Międzynarodowe” oraz „Przeglądem Bezpieczeństwa Wewnętrznego”. Zamieszczał również swoje teksty w miesięczniku sensacyjnym „Alfred Hitchcock poleca”. Na rynku literackim objawił się w 2006 roku przy okazji konkursu na opowiadanie grozy rozpisanym przez miesięcznik „Nowa Fantastyka”, w którym zajął III miejsce. Kilka miesięcy później opublikował powieść „Bestia” łączącą opowieść gotycką z … tradycją narodową i historią Powstania Styczniowego. W 2013 roku wydał powieść „Dybuk”, w której wykorzystał historyczne klisze pogromu z 1946 roku. Dwa lata później pojawiła się jego kolejna książka „Skowyt”, stanowiąca zgrabne połączenie powieści szkatułkowej, kryminału i horroru. Niniejsza pozycja jest owocem jego zainteresowań zawodowych.

Zatem bądźmy czujni. Uważajmy mocno i wnikliwe na wielkiego „brata” ze Wschodu.

(Waldemar Nicman)

Legendarny przywódca ciechanowskiej „Solidarności”. Odznaczany przez Prezydenta RP i Prezesa Rady Ministrów – m.in. Krzyżem Wolności i Solidarności. Odznaczony Medalem „Za Zasługi dla Ciechanowa”. Od 30 lat współpracownik mediów lokalnych i regionalnych. Związany z PULSEM Ciechanowa od pierwszego numeru. Pasjami czyta książki – nawet po kilka tygodniowo.

Waldemar Nicman

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz