Najpierw krótki świst, potem metaliczny dźwięk kółek o chodnik. Nim zdążysz się odwrócić, ktoś mija cię w odległości kilkunastu centymetrów. Bez kasku, z telefonem w dłoni, często z pasażerem. Elektryczne hulajnogi w Ciechanowie i okolicach stały się codziennością. Niestety, coraz częściej kończy się to w policyjnych statystykach lub w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.
Moment grozy na 17 Stycznia
Sierpniowe popołudnie. Centrum Ciechanowa, ruchliwa ulica 17 Stycznia. Światła zmieniają się na czerwone. Piesi stają przy krawężniku. Nagle przez przejście, w poprzek czterech pasów ruchu przemknął młody mężczyzna na hulajnodze elektrycznej. Bez kasku, pochylony do przodu, jakby ścigał się z czasem.
– To były momenty grozy – mówi pani Katarzyna, mieszkanka pobliskiego bloku. – On nawet nie spojrzał, czy coś jedzie. Na szczęście żaden samochód akurat nie nadjeżdżał. Ale gdyby ktoś skręcał z Placu Jana Pawła II, mogło dojść do tragedii. Patrzyłam z sercem w gardle.
Deptak jak tor wyścigowy
– Dla niektórych hulajnoga to zabawka, a nie środek transportu – komentuje pani Iwona, mieszkanka Ciechanowa. – Na deptaku przy ul. Warszawskiej mam wrażenie, że to tor wyścigowy. Ludzie spacerują, a tu nagle ktoś śmiga obok z prędkością 20, 30, 40 kilometrów na godzinę. (Niektóre hulajnogi mogą jeździć znacznie szybciej). A przecież w takim miejscu powinni jechać wolniej niż piesi – ok. 5 km/h.
Deptak to miejsce spotkań, rodzinnych spacerów, ogródków Kawiarni W18 oraz lokalnych cukierni. Jeden nieuważny manewr wystarczy, by ktoś trafił do szpitala.
Statystyki, które niepokoją
Według danych Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie w 2024 roku na terenie powiatu było pięć kolizji i jeden wypadek z udziałem hulajnóg elektrycznych, w tym dwa z udziałem niepełnoletnich. W 2025 roku – do 11 sierpnia – policja odnotowała cztery kolizje i jeden wypadek - także z udziałem osoby poniżej 18. roku życia.
– Najczęstsze przyczyny to ignorowanie zasad przejazdu przez pasy, alkohol oraz nieustępowanie pierwszeństwa – podkreśla aspirant Magda Sakowska, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Ciechanowie.
Dane policyjne są ograniczone jedynie do zgłoszonych przypadków. Liczby urazów, które obsługuje ciechanowski Szpitalny Oddział Ratunkowy, są zatrważające.
– Praktycznie każdego dnia mamy przynajmniej jedną młodą osobę z urazem powstałym w wyniku upadku lub zderzenia podczas jazdy na hulajnodze lub np. trampolinie – takie informacje płyną z ciechanowskiego SOR-u. Wzrost takich zgłoszeń obserwowany jest od momentu ocieplenia i poprawy warunków pogodowych.
Najczęstsze urazy użytkowników hulajnóg elektrycznych to urazy głowy, w tym wstrząśnienia mózgu i złamania czaszki, a także urazy kończyn, takie jak złamania i skręcenia stawów. Urazy twarzy, w tym zęby i szczęka, również stanowią istotny problem, zwłaszcza przy braku kasku.
Policja patrzy z góry – dosłownie
8 sierpnia na Mazowszu odbyła się policyjna akcja „e-Hulajnoga, e-Rower – Lokalnie!”. Skontrolowano 1.472 uczestników ruchu, w tym 386 użytkowników hulajnóg elektrycznych. Posypały się 32 mandaty, 68 pouczeń i aż 27 wniosków do sądu. W akcji użyto dronów, mobilnego centrum monitoringu ICAM, a policjantów wspierała Straż Miejska, a nawet Żandarmeria Wojskowa.
– Pod lupę braliśmy jazdę po chodniku, korzystanie z telefonu, nieprawidłowe parkowanie czy alkohol – wylicza aspirant Magda Sakowska. – Takie działania będziemy powtarzać, bo chodzi o bezpieczeństwo pieszych i samych użytkowników.
Zdarzenia? W Radomiu 18-latek wiózł pasażera, mając w wydychanym powietrzu 0,20 mg/l alkoholu. W Garwolinie 24-latek stracił panowanie nad hulajnogą i uszkodził dwa auta. W Ostrołęce rowerzysta z promilem alkoholu pisał SMS-y w trakcie jazdy.
Codzienne sceny z Ciechanowa
Na chodniku przy ul. 11 Pułku Ułanów Legionowych starszy pan z laską odskakuje w bok, gdy obok niego przejeżdża nastolatek prowadzący hulajnogę jedną ręką, w drugiej trzymając smartfona.
– To nie jest kwestia złej woli, raczej braku wyobraźni – mówi pan Henryk. – Ale piesi nie mają żadnej ochrony.
Wieczorem przed jednym z osiedlowych sklepów na osiedlu Płońska rozmawia dwóch chłopców stojących przy swoich hulajnogach.
– Moja jest nówka-sztuka, ma taką moc, że mogę nią pojechać nawet 70 km/h – chwali się jeden z nich, na oko 12-latek. Pytanie: czy to były zwykłe młodzieńcze przechwałki, czy może nastąpiła ingerencja w ograniczenia fabryczne, które nie pozwalają przekroczyć dozwolonej prędkości? Eksperci mówią, że zdjęcie takiej blokady nie jest skomplikowane.
Kontrole w praktyce
Podczas sierpniowej akcji mundurowi w Ciechanowie kontrolowali m.in. okolice parków i deptaków. Na ul. Armii Krajowej zatrzymano nastolatka jadącego chodnikiem z prędkością około 25 km/h. Nie miał karty rowerowej, a w plecaku przewoził głośnik grający tak głośno, że zagłuszał dzwonki rowerzystów. Policjanci tłumaczyli mu, że brak wymaganych uprawnień w wieku 15 lat może skończyć się wnioskiem do sądu rodzinnego.
A co mogą zrobić przechodnie, gdy pozornie nic się nie wydarzy i skończy się jedynie na chwili strachu? Przecież hulajnogi nie mają swoich numerów rejestracyjnych.
Być może warto pomyśleć o oznakowaniu tych pojazdów. Nawet nagranie z monitoringu, jeśli już uchwyci wybryki „rajdowców”, raczej nie pozwoli na identyfikację prowadzącego.
Prawo i obowiązki
Policja przypomina, że dzieci poniżej 10. roku życia mogą jeździć hulajnogą tylko w strefie zamieszkania pod opieką dorosłych. Kierujący powinni korzystać z dróg rowerowych lub pasów ruchu dla rowerów. Chodnik jest dozwolony tylko wtedy, gdy nie ma takiej infrastruktury, a prędkość na jezdni wynosi maksymalnie 30 km/h. W każdym przypadku pieszy ma pierwszeństwo.
Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do roli rodziców w tym całym „procederze”.
– Zastanawiam się, czy wszyscy rodzice młodych osób jeżdżących na hulajnogach elektrycznych odpowiednio zadbali o bezpieczeństwo swoich pociech. Może należałoby akcje profilaktyczne skierować przede wszystkim do nich. Tym bardziej, że odpowiedzialność za następstwa nieroztropnej przejażdżki spoczywa właśnie na nich – mówi pani Katarzyna.
Kto płaci za wypadek?
Hulajnogi w Polsce nie mają obowiązkowego OC.
– Jeśli sprawcą jest osoba niepełnoletnia, odpowiedzialność spada na rodziców – tłumaczy radca prawny Bartosz Machul. – Przy poważnych obrażeniach mówimy o kwotach sięgających dziesiątek tysięcy złotych.
W lipcu w jednej z gmin naszego powiatu 16-latek wjechał na przejściu wprost pod rowerzystę. Obaj trafili do szpitala, a koszty naprawy roweru i leczenia poszkodowanego ponieśli rodzice.
Modne kaski i… bezbronni piesi
Na ulicach widać coraz więcej kasków u użytkowników hulajnóg.
– To dobry trend – mówi lekarz ortopeda z ciechanowskiej przychodni. – Kask chroni kierującego, ale piesi kasków nie mają. Oni w zderzeniu są bez szans.
Wnioski z ulicy
Rząd pracuje nad nowymi przepisami, ale czy to wystarczy? Przecież wystarczyłoby przestrzegać obecnych regulacji oraz zasad zdrowego rozsądku i troski o bezpieczeństwo własne i innych. Pocieszające jest to, że kaski stają się modne, jednak prawdziwe bezpieczeństwo zależy od tego, czy użytkownicy pamiętają, że jadą obok pieszych bez żadnej ochrony. Jedna chwila nieuwagi może zamienić krótką przejażdżkę w dramat.
Przeczytaj również:
Przepisy regulujące poruszanie się hulajnogami elektrycznymi - pulsciechanowa.pl
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu pulsciechanowa.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz