Zamknij
REKLAMA

Szczere i odważne regionalistyczne wspomnienie zaduszkowe

18:00, 20.11.2020 | GRZEGORZ KRAJEWSKI
Skomentuj Fot. Z. Hemmerling, Michał Gwiazdowicz, LSW, Warszawa 1974 Ogrodnik Michał Gwiazdowicz z kapustą we wsi Pęchcin.
REKLAMA

Michał Gwiazdowicz – Ludowiec Wyklęty

Rozpoczęty Dniem Wszystkich Świętych i Zaduszkami czas wspomnień przywołuje z pamięci tych, którzy odeszli z tego życia. Może poszli do Domu Pana, może w niebyt istnienia, powracając do stanu sprzed urodzenia, gdy nas jeszcze nie było. Lecz jakby nie interpretować odchodzenia, do innego życia lub w ontologiczny nihilizm, ludzie odchodzą raz. A naszemu ziomkowi przyszło odejść trzy razy.

Fizycznie Michał Gwiazdowicz odszedł w 1962 roku. Ze świadomości publicznej kazano mu odejść niedawno, najpierw w roku 2017 i potem w 2018.

Za doczesnego życia i po tym życiu, został na ziemi ciechanowskiej wyklęty łącznie po trzykroć. Przed wojną wyklęli go jaśniepanowie dziedzice, a w naszych czasach ci, którzy pozbawili patronatu nad jedną z ciechanowskich ulic i Szkołą Podstawową w Bądkowie.

Kim był Ludowiec Wyklęty?

Działacz społeczny, starosta rawski (1918/1919), wojewoda poznański (1945) i wojewoda warszawski (1945), poseł (od 1947). (za: linkfang.org.pl)

– Michał Gwiazdowicz urodził się 13 września 1889 r. w Kłopoczynie w powiecie Rawa Mazowiecka w rodzinie chłopskiej. (…) Atmosfera panująca w domu oraz duża wrażliwość na krzywdę i niesprawiedliwość społeczną wyznaczyć miały na całe życie kierunek pracy i walki Michała Gwiazdowicza. (za: A. Kociszewski, „Michał Gwiazdowicz (1889-1962), In memory of Michał Gwiazdowicz…”, (w) Rocznik Mazowiecki 1974).

Michał Gwiazdowicz – pozytywista trzech epok

Ruch ludowy z epoki zaborów, dwudziestolecia międzywojennego i okresu po drugiej wojnie światowej, był formułą spójną z Pozytywizmem Polskim, realizowaną postawami swych wyrazicieli i działaczy. Takim pozytywistycznym ludowcem był Michał Gwiazdowicz, który w latach dwudziestych XX wieku przybył w okolice Ciechanowa na zawołanie Szkoły Rolniczej w Sokołówku.

Marii Klonowskiej wspomnienie o Gwiazdowiczu

– Gdyby nie zaproszenie przez Jadwigę Dziubińską do Sokołówka, gdzie w majątku przekazanym przez Tomasza Klonowskiego na cele oświaty wiejskiej założono Szkołę Rolniczą, pewnie na ziemi ciechanowskiej by się Michał Gwiazdowicz nie pojawił. Oboje poznali się w Szkole Rolniczej w Pszczelinie koło Warszawy, w której Dziubińska była kierowniczką, a syn pańszczyźnianego chłopa Michał pobierał wówczas nauki. W grudniu 1924 roku jako członkini Zarządu Fundacji im. T. Klonowskiego w Sokołówku, Jadwiga Dziubińska zaproponowała Michałowi dzierżawę gospodarstwa Fundacji, którego celem było wypracowywanie zysków na utrzymanie Szkoły Rolniczej – przedstawia Maria Klonowska, prezes Stowarzyszenia „Sokołówek” im. T. Klonowskiego.

– Po ukończeniu pszczelińskiej szkoły Michał powrócił na wieś koło Rawy Mazowieckiej i jako młody rolnik zmodernizował ojcowskie gospodarstwo, zapewniając jego rentowność, miał więc praktyczne doświadczenie zawodowe potrzebne w Sokołówku – zauważa Maria Klonowska.

Ludowiec-Zaraniarz

– Michał Gwiazdowicz wiąże się bardzo mocno z ruchem zaraniarskim (dążącym do uniezależnienia wsi od ziemian i kleru – przyp. red.), starając się wprowadzać w życie jego programowe założenia. Od 1910 r. stał się organizatorem kółek rolniczych, kas pożyczkowo-oszczędnościowych, zwłaszcza zaś stowarzyszeń spożywców w rodzinnym powiecie. (…) Michał Gwiazdowicz należał nie tylko do grona pilnych czytelników, ale i aktywnych współpracowników „Zarania". (za: Rocznik jw.)

Niepodległościowiec, Piłsudczyk, Peowiak

– Michał Gwiazdowicz, będąc w bliskich kontaktach z czołowym działaczem ruchu ludowego Tomaszem Nocznickim z Lipia, przystępuje do pracy niepodległościowej. W latach 1913-1914 werbuje ochotników na szkolenie wojskowe. (…) Wraz z poważnymi grupami działaczy zaraniarskich znalazł się w obozie piłsudczykowsko-legionowym. (…) Po wybuchu wojny władze rosyjskie zaostrzyły czujność i zawzięcie tropiły działalność polskich organizacji niepodległościowych. Udało się im też aresztować wielu działaczy. Nie zdołał uniknąć represji również i Michał Gwiazdowicz. Za wystąpienia przeciwko carskiemu militaryzmowi zostaje aresztowany 10 marca 1915 r. i postawiony do dyspozycji V wydziału armii. Dzięki interwencji M. Malinowskiego i obronie adwokata Paschalskiego uniknął kary śmierci. Jednak nie zdążono wydostać go z więzienia, bowiem w maju 1915 r. „Zaranie” zostaje zawieszone przez władze carskie, zaś Maksymilian Malinowski i Irena Kosmowska aresztowani i wywiezieni w głąb Rosji. Jednym z wielu wywiezionych był również M. Gwiazdowicz. Z witebskiego więzienia wydostał się po 6 miesiącach utraty wolności. (…) Udaje się do Mińska, gdzie pod nazwiskiem Władysława Pluty otrzymuje pracę w Polskim Komitecie Pomocy Ofiarom Wojny, gdzie pracuje jako kierownik schroniska dla uchodźców, a następnie jest skierowany do internatu tegoż komitetu, gdzie mieściła się Szkoła Rzemiosł. Tam wraz z kierownikiem szkoły Janem Witkiewiczem organizuje harcerstwo polskie dla 80 chłopców. (…) Od chwili powrotu do kraju rzuca się w wir pracy politycznej. (…) Michał Gwiazdowicz jest równocześnie jednym z aktywnych organizatorów POW. Na wieść o rewolucji w Niemczech odkopuje karabiny zebrane z pobojowisk i zakopane 25 X 1914 r. Bierze czynny udział w rozbrajaniu Niemców i organizacji życia cywilnego w Rawie. (za: Rocznik jw.)

Przedstawiciel Rządu Rzeczypospolitej

– Decyzją Rady Ministrów z 20 listopada 1918 r. Michał Gwiazdowicz został mianowany na stanowisko komisarza ludowego (starosty – przyp. red.) w Rawie Maz. Na stanowisku tym przejawiał wielką aktywność. Ostro występował przeciwko miejscowej reakcji, tępiąc zdecydowanie wszelkie przejawy nadużyć czy spekulacji. (…) Zwalczał samowolę policji i biurokracji, czym naraził się miejscowym sferom prawicowym, które wystosowały petycję z żądaniem odwołania go z zajmowanego stanowiska. (za: Rocznik jw.)

Gwiazdowicz wyklęty na ciechanowszczyźnie po raz pierwszy

– Michał Gwiazdowicz przyjął propozycję zatrudnienia w Sokołówku i 1 stycznia 1925 roku przeprowadził się na teren naszego powiatu. Jednakże niebawem do Związku Ziemian w Ciechanowie wpłynęło pismo od Związku Ziemian Rawskich z Rawy Mazowieckiej, szkalujące dobre imię Michała Gwiazdowicza. List uprzedzał o jego poglądach i zawierał sugestię, iż temu „wywrotowcowi” nie należy pozwolić zaaklimatyzować się w powiecie ciechanowskim. Zarząd Fundacji w Sokołówku nie był w stanie przeciwstawić się „wyklęciu” przez ziemian i rozstał się z Gwiazdowiczem, który postanowił jednak u nas pozostać i kupił dziesięć hektarów ziemi w Pęchcinie, gdzie zajął się m.in. ogrodnictwem – podaje Maria Klonowska.

Wspomnienie bratanka Zygmunta

– Rodzina Gwiazdowiczów pochodzi z okolic Rawy Mazowieckiej. Mój ojciec Jan Gwiazdowicz zginął na początku wojny w 1939 roku, gdy miałem prawie dziewięć lat. Pozostaliśmy sami – mama i nas pięcioro małych dzieci. Mnie i siostrę Basię na całą okupację stryj Michał zabrał do siebie do Pęchcina. Jako mały chłopak nosiłem jedzenie i informacje partyzantom ukrywanym przez stryja w stodole. Cała rodzina Gwiazdowiczów działała w konspiracji antyhitlerowskiej, a stryj Michał zyskał sobie przydomek „ojca partyzantów” – mówi osiemdziesięciodziewięcioletni dziś Zygmunt Gwiazdowicz, mieszkaniec Ursusa. – Pamiętam jak przywieziono do domu ciężko rannego w akcji zbrojnej Michałka juniora. Widziałem jak broczył krwią. Stryj szybko zorganizował potajemne przewiezienie syna do szpitala. Niestety ktoś zadenuncjował Michałka, ze szpitala zabrało go gestapo i zginął śmiercią męczeńską. Jego ciało po wojnie rodzina rozpoznała wśród innych zamordowanych Polaków leżących we wspólnej mogile na dziedzińcu budynku zajmowanego podczas okupacji przez gestapo. Michałek spoczął wraz z matką w grobie na ciechanowskim cmentarzu przy ulicy Płońskiej – relacjonuje Pan Zygmunt.

– Gdy po wojnie stryj Michał był wojewodą warszawskim, kazał szefowi UB w Ciechanowie uwolnić więźniów politycznych. Gdy dzięki ogrodnictwu stanął życiowo na nogi, wybudował w Pęchcinie drugi dom, z sentymentu dla Marszałka wzorowany na „Milusinie” w Sulejówku, który odwiedził wraz z projektantem willi – przytacza z pamięci Zygmunt Gwiazdowicz. (Wg notatek ciotecznej prawnuczki Michała Gwiazdowicza – Bogumiły Siwkiewicz)

Dlaczego ludowca Gwiazdowicza nie lubiła tamta władza

Nie lubiła i zaraz po 1945 roku marginalizowała odsuwając od stanowisk decyzyjnych, odnosząc się podobnie jak do Stanisława Mikołajczyka, choć Gwiazdowicza akurat nie wygnano, a on zajął się wtedy ogrodnictwem.

– Jako wojewoda poznański, a potem warszawski, wykazał nieprzeciętny talent organizatorski i prawość charakteru. W tym ciężkim okresie bezlitośnie tępił biurokrację i zwalczał przejawy łamania praworządności. Charakterystyczne są jego interwencje w Działdowie i Ciechanowie oraz interwencja w KRN w sprawie bezpodstawnego aresztowania organizatora SL w Ciechanowie Adama Klimkowskiego. (…) Walczył z bezdusznością i drętwotą administracji. (za: Rocznik jw.)

Ogrodnik pracowity – to kułak!

– Gwiazdowicz sam był pracowity i obowiązkowy, tego samego wymagał od innych, a więc i od swoich pomocników. To te wymagania, prócz innych temu podobnych zarzutów, staną się powodem do okrzyczenia go kułakiem. (za: Z. Hemmerling, „Michał Gwiazdowicz”, LSW, Warszawa 1974)

Za co Michała Gwiazdowicza nie lubi ta władza

Nie wiadomo czy nie lubi. Po 1989 roku radykalnym prawicowcom Michał Gwiazdowicz nie jawił się jako podejrzany. W czasie „dekomunizacji” na uraaa, przez prawie trzy dekady Gwiazdowicz nie przeszkadzał jako patron ulicy i szkoły. Przecież to „swój”, przyzwoity człowiek, wieść gminna wiązała z nim udane zabiegi na rzecz powiatu za sprawą lokalizacji chłodni i jednocześnie przetwórni przy głównej trasie kolejowej – nie w Mławie, a w Ciechanowie.

Gwiazdowicz to nie „czerwony”, a „zielony”. Nie afirmował totalitaryzmu, ale zwalczał postawy totalitarne. Za to go zmarginalizowano, nie represjonując bo był popularny wśród chłopstwa, jednocześnie nie miał relacji z zagranicznymi ośrodkami politycznymi. Odstawiono go na boczny tor, by uprawiał kapustę i działał w ruchu ludowym, zresztą tym samym co trwa do dzisiaj.

Postscriptum

Gdy podczas ostatniej „dekomunizacji” trzeba było coś i u nas „wykląć”, więc na chybił trafił pokazali palcem na Gwiazdowicza. A nie ruszono np. Broniewskiego, który sławił Stalina: „Potrzebny jest Maszynista/ którym jest On:/ towarzysz, wódz, komunista –/ Stalin – słowo jak dzwon!”, „Miliony ludzi Związku Rad i krajów idących drogą Socjalizmu tworzą świat nowy, niosąc w sercach i na ustach imię STALIN”. (za: poezja.org/wz/Broniewski…)

Ulica Broniewskiego ma sporo adresów i wpływowych mieszkańców, z racji przemianowania ulicy kupa tabliczek do wymiany. Potem trzeba by zmienić nazwę dużej szkoły, wymienić pieczątki i symbole związane z patronem. Naprawdę radni mogliby dostać po łapach przy wyborach. A tak poleciała mała uliczka na peryferiach, wiejska szkoła pośród pól. To łatwiejsze.

Naprawdę sprawa dobrego imienia ludowca Michała Gwiazdowicza wymaga wyjaśnienia. Najlepiej przez konferencję na jego temat, np. w Muzeum Szlachty Mazowieckiej, bo nie ma u nas muzeum chłopstwa mazowieckiego, a MSzM zajmuje się także tradycją Pozytywizmu i ludu wiejskiego.

*****

Tezy artykułu mają charakter publicystyki advocati diaboli – najważniejsze słowa powiedzą Czytelnicy.

(GRZEGORZ KRAJEWSKI)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz